Hej ;)
Na początku chciałabym Was bardzo przeprosić. Jestem do dupy, że tak długo nic nie wrzucałam. Mimo iż miałam ku temu powody to i tak jest mi strasznie głupio.
Teraz zbliżają się wakacje i mam nadzieję, że więcej takich akcji nie będzie. :) Znajome już mnie tępią o kolejne rozdziały więc nawet jak złapie mnie lenistwo to i tak będą mnie maltretować, żebym coś napisała.
I teraz to co tez bardzo chciałabym Wam przekazać, to: DZIĘKUJĘ! Za komentarze i za to, że to w ogóle czytacie. Naprawdę, to mega uczucie. :') Postaram się Was już nie zawieść, tak samo czytelników mojego drugiego bloga. [KLIK] [oneshoty mam gotowe, tylko muszę je przepisać XDD]
Tak wiec, do następnego! <3
-Ori
P.S. Aaaa i przepraszam że rozdziały są takie krótkie XD Lepiej jest mi tak pisać.
Nie minęło 20 sekund, a Chan już był obok mnie. Zamachnął się lekko i swoją wielką stopą kopnął tarantulę, tak że ta z prędkością światła poleciała na ścianę. Pisnęłam cichutko, widząc nieżywego już pająka. Zaraz na górę wbiegł Suho i ze strachem na twarzy krzyknął:
-Kyungsoo nas chyba pozabija!
Potem dowiedziałam się od chłopaków, że nasz kochaniutki D.O. lubuje się w tych pierzastych potworkach i że akurat ten był jego najnowszym trofeum. Po chwili refleksji doszłam do wniosku, że jeśli dowie się, iż to przeze mnie „Teodor” nie żyje, przeklnie mnie na wieki.
-Oppa, i co my teraz zrobimy?- zapytałam Yeola, ukradkowo ziewając. Od mojego przyjazdu nie zmrużyłam nawet oka- Może się nie zorientuje, a my w tym czasie kupimy mu nowego pająka?
-Teraz już nie zdążycie, a trzeba jeszcze ugotować obiad. Ja się tym zajmę- powiedział lider.
-Dzięki tato, wiszę Ci Bubble tea- odpowiedział mój chłopak, rzucając się na swojego hyunga.
-Zapamiętam to sobie, zobaczysz- zakończył Suhy, a my wybuchliśmy śmiechem.
Trwało by to pewnie dłużej, gdyby z [jak przypuszczałam] łazienki nie wyszedł zdenerwowany Kyungsoo. -Ej, widzieliście gdzieś może mojego Teodorka?- zapytał, a ja w tym czasie zasłoniłam zwłoki pająka, by ich nie zauważył. Mimo, że nie wykonał żadnego gwałtownego ruchu, jego wzrok spoczął na mnie- A kim jest ta urocza dama?
-Ta urocza dama to Ola, dziewczyna Chana.
-Nie wiedziałem, że nasz Gapcio ma taką piękną dziewczynę- uśmiechnął się i zaczął iść w moją stronę z otwartymi ramionami. Zakładałam, że chciał mnie uścisnąć, jednak za mną był jego martwy pająk, a ja nie chciałam, żeby znienawidził mnie przy pierwszym spotkaniu. -AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAPPPPPSSSIIK!- udałam głośne kichnięcie, a D.O. się zatrzymał- Przepraszam, musiałam się zaziębić- uśmiechnęłam się przepraszająco.
Spojrzałam znacząco na Suho, by pomógł mi go stąd odciągnąć, jednak nie zauważył on mojego zdesperowanego spojrzenia. Na całe szczęście do akcji wszedł- jak do tej pory przysłuchujący się wszystkiemu Chanyeol i poprosił Kyungsoo, by ten przygotował obiad, bo wpadają jego rodzice. W zamian obiecał mu pomóc w poszukiwaniach pająka.
Chanyeol pov's
Po ustaleniu z D.O., co ma ugotować, i schowaniu zwłok tego, jak on go zwał? Teodorka? Zaprowadziłem Olę do mojego pokoju. Przez ostatnie minut trochę ucichła. Może faktycznie przejęła się tym pająkiem? Niee, odpada.
Żeby ją trochę rozruszać, postanowiłem zaśpiewać jej jedyną piosenkę, jaką kojarzyłem z Polską. Tao czasem ją śpiewał. Ogółem często śpiewał jakieś zagraniczne piosenki tego typu. Disco polo? Takkk, coś chyba w ten deseń. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to że nie wiedział, że MY WIEMY.
-Ale ale Aleksandra, Ale ale ale ładna, Taka taka taka skromna, Taka taka sexi bomba…
Popatrzyła się na mnie znacząca i wybuchła głośnym śmiechem. Po chwili jednak zorientowała się, że nie wiem o co chodzi i zapytała:
-Wiesz w ogóle co powiedziałeś?- uśmiechnęła się.
-No tak. To znaczy się nie- zacząłem się plątać- Ale wiem że to na pewno o Tobie. Aleksandra, co nie? A zresztą, już lepiej?
-Lepiej „co”?- zapytała, lecz po chwili zorientowała się w intencji mojego pytania- Nieee, po prostu Chan, od mojego przyjazdu tutaj, nic nie spałam. Strefy czasowe, plus, minus dwie doby, itp... wiec sam rozumiesz. Ahh, no tak. Więc o to chodziło.
-Prześpij się u mnie chwilkę, a ja z chłopakami wszystko ogarnę. I nie chcę słyszeć żadnych „ale”. Jeszcze zemdlejesz przy moich rodzicach- dodałem, po czym pocałowałem ją w czoło i zamknąłem drzwi do sypialni nim zdołała zaprotestować.
Zbiegłem pędem po schodach i wskoczyłem do kuchni sprawdzić, jak radzą sobie chłopcy. Ku mojemu zaskoczeniu szło im całkiem nieźle. Może to dlatego, że całością dowodził niezastąpiony Xiumin.
-Stary, jak ja Ci się odwdzięczę?- zapytałem, ściskając Minseoka.
-Mam lepsze pytanie: jak ty się MI odwdzięczysz?- powiedział ze śmiechem D.O.
-Hahahahah, ja to bym chętnie poznał tą jego „dziołchę” - powiedział Chen, który właśnie wycierał mokre sztućce.
-Ja Ci dam „dziołchę”! Dowiedziałeś, się że jest Polką i już słówek w jej języku szukasz?
-No co? Tak swoją drogą czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?- szybko zmienił temat, lecz zanim zdążyłem odpowiedzieć, do kuchni wszedł Suho z pająkiem w słoiku.
-Kyungsoo, to chyba należy do Ciebie- rzucił lider. Ich rozmowa potoczyła się dalej. D.O. wypytywał gdzie był i dziękował swojemu Hyungowi, a ja w tym czasie wziąłem Xiumina do salonu i opowiedziałem mu całą prawdę.
************************************************
-Więc tak naprawdę nie jesteście razem?- zapytał spokojnie
Minseok.
-Jeszcze nie… Znaczy się nie.- trochę się zaplątałem.
-Jeszcze?
-Nie ważne hyung. Plecę głupoty.- próbowałem jakoś wybrnąć. Tylko sam nie wiedziałem z czego.
Xiumin i tak domyślił się, że jest coś na rzeczy i zaczął mnie wypytywać. Zaprzeczałem i jednocześnie mówiłem prawdę. Trudno było mi opisać co się dzieje.
-Jeszcze nie… Znaczy się nie.- trochę się zaplątałem.
-Jeszcze?
-Nie ważne hyung. Plecę głupoty.- próbowałem jakoś wybrnąć. Tylko sam nie wiedziałem z czego.
Xiumin i tak domyślił się, że jest coś na rzeczy i zaczął mnie wypytywać. Zaprzeczałem i jednocześnie mówiłem prawdę. Trudno było mi opisać co się dzieje.






