sobota, 7 marca 2015

1. Pierwszy dzień

      To tak z rana... Tak bo dla mnie 11 w sobotę to jeszcze rano :D wrzucam Wam obiecany 1 rozdział. Miłego czytania! ;))






      -O tak! Mój pierwszy dzień w Seulu. - wykrzyknęłam, gdy kobieta od wynajmu mieszkań zamknęła za sobą drzwi.
Miałam częsty nawyk myślenia na głos, co czasami kończyło się wieloma pytającymi spojrzeniami w moją stronę. Cały czas myślałam o tym, jak tu będzie wyglądać moje życie. Czy ludzi będą myśleli o mnie, jak o szalonej, tak jak to było w Polsce? Tam mieli mnie za niepoczytalną. Nie moja wina, że kiedy widzi się bańkę mydlaną, to logicznym następstwem jest gonienie jej, aż się ją złapie. Tak samo jest z marzeniami. Lubiłam tą bajkę, która w tytule miała moje imię. Tak więc postanowiłam pokazać się miastu z nowej strony. „Wariatkę” zostawię tylko dla przyjaciół, jeżeli jakichkolwiek tutaj znajdę. 
     Podeszłam do pudła, które leżało elegancko przy oknie i zaczęłam szukać idealnej sukienki do klubu na dzisiejszy wieczór. Całe poszukiwania nie zajęły mi długo, choć może spowodował to fakt, że wywaliłam wszystkie rzeczy z tego pieprzonego pudła.
„Trzeba to posprzątać”- pomyślałam. Tak na dobrą sprawę była dopiero 12, więc miałam jeszcze dużo czasu. Wyciągnęłam telefon i puściłam „Apocalyptica - Not Strong Enough”. Z muzyką zawsze lepiej mi się pracowało, jako że właśnie postanowiłam rozpakować wszystkie swoje rzeczy.

 And it's killing me when you're away
I wanna leave and I wanna stay
I'm so confused, so hard to choose
Between the pleasure and the pain
And I know it's wrong and I know it's right
Even if I try to win the fight
My heart will overrule my mind
And I'm not strong enough to stay away
        Podśpiewywać także lubiłam, więc oby moi nowi sąsiedzi nie mieli do mnie żalu, że od czasu do czasu usłyszą jakąś zagraniczną piosenkę. Po jakiejś godzinie poczułam, że zgłodniałam, jednak obiady jadałam dopiero o 14. Wzięłam więc butelkę czystej wody i pociągnęłam z gwinta, jakby to był alkohol. Po pierwsze - nigdy nie piłam alkoholu, po drugie - gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego woda, a nie coś do jedzenia, to miałam manie na punkcie swojej wagi. Od dziecka byłam dość „puszysta”. Ehh, do tej pory wstydzę się tego cholernie mocno. W trzeciej klasie gimnazjum gdy zaczęłam słuchać mojego ulubionego zespołu EXO, i gdy dołączyło się do tego ogólne zainteresowanie Koreą Południową, postanowiłam stać się „piękna”. W moim mniemaniu było to stać się chudą. Piłam tylko samą wodę. Głodziłam się, a gdy tylko coś zjadłam - od razu zwracałam. Prawdopodobnie wpadłabym po uszy w anoreksje, gdyby nie mój przyjaciel. Krystian dość szybko zorientował się, że coś jest nie tak, i zajął się mną. Wpajanie mi na nowo zasad zdrowego żywienia zajęło mu ponad dwa miesiące, ale opłacało się. Od tamtej pory kontrolował każdy mój posiłek, a gdy byłam już na lotnisku, czekając ze mną na mój lot poprosił mnie, bym mu obiecała, że w Korei będę o siebie dbać i że będę jeść normalnie. Nie chciałam żeby się martwił, wiec dałam mu słowo, a Harcerze słowa nie łamią… 
       Kiedy skończyłam się rozpakowywać i w miedzy czasie zjeść obiad oraz podwieczorek, była już 19. Postanowiłam wziąć długi prysznic i w końcu zacząć się przygotowywać do wyjścia. Na całe szczęście perfekcyjnie znałam koreański, choć dopiero teraz miałam okazję użyć go w praktyce. 
       Po dwu-godzinnym przygotowywaniu swojej osobistości, nadszedł czas na wyjście. Zamknęłam drzwi na klucz i udałam się do klubu, który wcześniej znalazłam w internecie. Był niecałe 10 minut drogi stąd, więc podsumowując: mieszkałam w idealnej lokalizacji. Czułam się z siebie dumna…

1 komentarz:

  1. Zapowiada się ciekawie ^^

    Przy okazji... 28 marca zamawiałaś na naszym blogu opowiadanie z Jinem dla Ciebie...
    W końcu go napisałam...
    http://k-popowe-opowiadania-scenariusze.blogspot.com/2015/06/somewhere-in-my-mind-jin-x-ola.html
    Mam nadzieję, że nie znienawidzisz nas za tak późno dodany scenariusz...
    Przepraszamy ;;

    OdpowiedzUsuń