piątek, 19 czerwca 2015

6. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAPPPPPSSSIIK


    Hej ;)
Na początku chciałabym Was bardzo przeprosić. Jestem do dupy, że tak długo nic nie wrzucałam. Mimo iż miałam ku temu powody to i tak jest mi strasznie głupio.
Teraz zbliżają się wakacje i mam nadzieję, że więcej takich akcji nie będzie. :) Znajome już mnie tępią o kolejne rozdziały więc nawet jak złapie mnie lenistwo to i tak będą mnie maltretować, żebym coś napisała.
I teraz to co tez bardzo chciałabym Wam przekazać, to: DZIĘKUJĘ! Za komentarze i za to, że to w ogóle czytacie. Naprawdę, to mega uczucie. :') Postaram się Was już nie zawieść, tak samo czytelników mojego drugiego bloga. [KLIK] [oneshoty mam gotowe, tylko muszę je przepisać XDD]
Tak wiec, do następnego! <3
                                                                                                         -Ori
 P.S. Aaaa i przepraszam że rozdziały są takie krótkie XD Lepiej jest mi tak pisać.



              Nie minęło 20 sekund, a Chan już był obok mnie. Zamachnął się lekko i swoją wielką stopą kopnął tarantulę, tak że ta z prędkością światła poleciała na ścianę. Pisnęłam cichutko, widząc nieżywego już pająka. Zaraz na górę wbiegł Suho i ze strachem na twarzy krzyknął:
-Kyungsoo nas chyba pozabija!
Potem dowiedziałam się od chłopaków, że nasz kochaniutki D.O. lubuje się w tych pierzastych potworkach i że akurat ten był jego najnowszym trofeum. Po chwili refleksji doszłam do wniosku, że jeśli dowie się, iż to przeze mnie „Teodor” nie żyje, przeklnie mnie na wieki.
-Oppa, i co my teraz zrobimy?- zapytałam Yeola, ukradkowo ziewając. Od mojego przyjazdu nie zmrużyłam nawet oka- Może się nie zorientuje, a my w tym czasie kupimy mu nowego pająka?
-Teraz już nie zdążycie, a trzeba jeszcze ugotować obiad. Ja się tym zajmę- powiedział lider.
-Dzięki tato, wiszę Ci Bubble tea- odpowiedział mój chłopak, rzucając się na swojego hyunga.
-Zapamiętam to sobie, zobaczysz- zakończył Suhy, a my wybuchliśmy śmiechem.
Trwało by to pewnie dłużej, gdyby z [jak przypuszczałam] łazienki nie wyszedł zdenerwowany Kyungsoo. -Ej, widzieliście gdzieś może mojego Teodorka?- zapytał, a ja w tym czasie zasłoniłam zwłoki pająka, by ich nie zauważył. Mimo, że nie wykonał żadnego gwałtownego ruchu, jego wzrok spoczął na mnie- A kim jest ta urocza dama?
-Ta urocza dama to Ola, dziewczyna Chana.
-Nie wiedziałem, że nasz Gapcio ma taką piękną dziewczynę- uśmiechnął się i zaczął iść w moją stronę z otwartymi ramionami. Zakładałam, że chciał mnie uścisnąć, jednak za mną był jego martwy pająk, a ja nie chciałam, żeby znienawidził mnie przy pierwszym spotkaniu. -AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAPPPPPSSSIIK!- udałam głośne kichnięcie, a D.O. się zatrzymał- Przepraszam, musiałam się zaziębić- uśmiechnęłam się przepraszająco.
Spojrzałam znacząco na Suho, by pomógł mi go stąd odciągnąć, jednak nie zauważył on mojego zdesperowanego spojrzenia. Na całe szczęście do akcji wszedł- jak do tej pory przysłuchujący się wszystkiemu Chanyeol i poprosił Kyungsoo, by ten przygotował obiad, bo wpadają jego rodzice. W zamian obiecał mu pomóc w poszukiwaniach pająka.
  
Chanyeol pov's

            Po ustaleniu z D.O., co ma ugotować, i schowaniu zwłok tego, jak on go zwał? Teodorka? Zaprowadziłem Olę do mojego pokoju. Przez ostatnie minut trochę ucichła. Może faktycznie przejęła się tym pająkiem? Niee, odpada.
Żeby ją trochę rozruszać, postanowiłem zaśpiewać jej jedyną piosenkę, jaką kojarzyłem z Polską. Tao czasem ją śpiewał. Ogółem często śpiewał jakieś zagraniczne piosenki tego typu. Disco polo? Takkk, coś chyba w ten deseń. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to że nie wiedział, że MY WIEMY.
-Ale ale Aleksandra, Ale ale ale ładna, Taka taka taka skromna, Taka taka sexi bomba…
Popatrzyła się na mnie znacząca i wybuchła głośnym śmiechem. Po chwili jednak zorientowała się, że nie wiem o co chodzi i zapytała:
-Wiesz w ogóle co powiedziałeś?- uśmiechnęła się.
-No tak. To znaczy się nie- zacząłem się plątać- Ale wiem że to na pewno o Tobie. Aleksandra, co nie? A zresztą, już lepiej?
-Lepiej „co”?- zapytała, lecz po chwili zorientowała się w intencji mojego pytania- Nieee, po prostu Chan, od mojego przyjazdu tutaj, nic nie spałam. Strefy czasowe, plus, minus dwie doby, itp... wiec sam rozumiesz. Ahh, no tak. Więc o to chodziło.
-Prześpij się u mnie chwilkę, a ja z chłopakami wszystko ogarnę. I nie chcę słyszeć żadnych „ale”. Jeszcze zemdlejesz przy moich rodzicach- dodałem, po czym pocałowałem ją w czoło i zamknąłem drzwi do sypialni nim zdołała zaprotestować.
          Zbiegłem pędem po schodach i wskoczyłem do kuchni sprawdzić, jak radzą sobie chłopcy. Ku mojemu zaskoczeniu szło im całkiem nieźle. Może to dlatego, że całością dowodził niezastąpiony Xiumin.
-Stary, jak ja Ci się odwdzięczę?- zapytałem, ściskając Minseoka.
-Mam lepsze pytanie: jak ty się MI odwdzięczysz?- powiedział ze śmiechem D.O.
-Hahahahah, ja to bym chętnie poznał tą jego „dziołchę” - powiedział Chen, który właśnie wycierał mokre sztućce.
-Ja Ci dam „dziołchę”! Dowiedziałeś, się że jest Polką i już słówek w jej języku szukasz?
-No co? Tak swoją drogą czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?- szybko zmienił temat, lecz zanim zdążyłem odpowiedzieć, do kuchni wszedł Suho z pająkiem w słoiku.
-Kyungsoo, to chyba należy do Ciebie- rzucił lider. Ich rozmowa potoczyła się dalej. D.O. wypytywał gdzie był i dziękował swojemu Hyungowi, a ja w tym czasie wziąłem Xiumina do salonu i opowiedziałem mu całą prawdę.


                                     ************************************************


-Więc tak naprawdę nie jesteście razem?- zapytał spokojnie Minseok.
-Jeszcze nie… Znaczy się nie.- trochę się zaplątałem.
-Jeszcze?
-Nie ważne hyung. Plecę głupoty.- próbowałem jakoś wybrnąć. Tylko sam nie wiedziałem z czego.
Xiumin i tak domyślił się, że jest coś na rzeczy i zaczął mnie wypytywać. Zaprzeczałem i jednocześnie mówiłem prawdę. Trudno było mi opisać co się dzieje.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

5. To tutaj

 Znajcie łaskę Pana! Postanowiłam, że jednak nie zostawię tego i dalej będę publikować kolejne rozdziały. Nie ukrywam, że mi smutno z powodu braku komentarzy, ale no co zrobisz? No nic nie zrobisz ;) Mimo wszystko zapraszam do czytania i komentowania XDD



     -To tutaj- powiedział Chanyeol, a moim oczom ukazał się najpiękniejszy dom, jaki w życiu widziały moje oczy. Wielki ogród, lasek, albo las- na pierwszy rzut oka trudno było mi to stwierdzić.
Już chciałam coś powiedzieć, kiedy to do mojego towarzysza zadzwonił telefon.
- Halo?! O.. Hej mamo! Co tam? Ale…. Co? Nie, jasne że nie mam nic przeciwko… Tak, w końcu ją poznasz… Za godzinę?! Nieeee…. Nic się nie stało, naprawdę. Zaraz coś ugotujemy- niby całkiem normalna rozmowa z mamą, jednak fakt, że Yeol z każdą sekunda stawał się coraz bledszy napawał mnie dziwnym przerażeniem. Gdy w końcu zakończył rozmowę, szturchnęłam go i zapytałam:
-Wszystko ok?
-Nic nie jest ok. Za godzinę zjawi się tu moja cała rodzina, Bóg tylko wie z jakiego powodu akurat dzisiaj, i na dodatek chcą poznać moją dziewczynę, o której im opowiadałem, a której nie mam.
-Zawsze masz mnie- zaśmiałam się.
-Głupio by mi było prosić Cię o taką przysługę, bo już raz uratowałaś mi życie- powiedział lekko speszony.
-Bo widzisz, ja to chyba jednak jestem od ratowania żyć. Możesz mi od dzisiaj mówić tytułami: „mój mistrzu”, „mój mentorze”- zaczęłam się śmiać, natomiast on delikatnie objął mnie w tali, pocałował w policzek i powiedział:
-Moja dziewczyno, pozwól, że oprowadzę Cię po moim domu.
-No to skoro jestem twoją dziewczyną, to mam jeszcze kilka pytań- pytająco podniósł brew- Po pierwsze: chłopakom też mówimy że jesteśmy razem? Po drugie: jak będziemy się zachowywać? Po trzecie: będziesz mieszkać u mnie prawda? Chyba że zmieniłeś zdanie i chcesz zostać tutaj? I już ostatnie pytanie: Jak mam się zachowywać przy twoich rodzicach i jak się poznaliśmy w oficjalnej wersji?
-Ola, spokojnie. Nie przejmuj się aż tak- uśmiechnął się- Pierwsza i najważniejsza odpowiedź, to: tak- jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałbym u Ciebie pomieszkać. Oczywiście będę płacił za rachunki i będziemy mogli tu też pomieszkiwać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Chłopakom mówimy, że jesteśmy razem, a co do rodziców, resztę opowiem Ci w środku…
Gdy weszliśmy do środku, znowu zaparło mi dech w piersiach. Zawsze chciałam mieć takie epickie schody! Wielki telewizor. Kuchnia połączona z jadalnią i salonem. Mogłam się jeszcze założyć, że drugie piętro jest również okazałe co pierwsze i że każdy ma swój pokój z łazienką. Szczerze mówiąc, wątpiłam, żeby mieli tutaj dwu-osobowe pokoje. Takie sypialnie mieli chyba tylko w trasach, ale o takie rzeczy zapytam się później Chanyeola, który nadal trzymał mnie w objęciach. Głupio było mi się przyznać, ale nawet nie zaczęliśmy, a mi już to udawanie jego dziewczyny zaczęło się niemiłosiernie podobać. Choć może nie tylko samo udawanie zaczęło mi się podobać… Może w głównej mierze to jego zasługa? „Czyżby Olu zaczęło Ci zależeć na tym chłopaku”- usłyszałam cichutki głosik w mojej głowie i nie chętnie musiałam przyznać, że chyba miał rację. Chanyeol był zupełnie inny niż go sobie na początku wyobrażałam. Taki piękny. Nie, nie chodziło mi tu o jego wygląd, choć sama muszę przyznać, że nie ma na co narzekać. Raczej chodziło mi tu o jego duszę. O jego „ja”. Ahh, trudno mi było to opisać, ale coś w nim mnie przyciąga… Coś, czego jeszcze nie znałam…
        -Chan, ty pierdoło,gdzieś ty się podziewał?!- usłyszałam czyjś głos, a zaraz potem ujrzałam twarz lidera EXO- K.
-Spokojnie Hyung! Po prostu potrzebowałem trochę czasu i zostałem na noc u Oli- odpowiedział.
Dopiero w tedy Suho mnie zauważył. Zmierzył mnie wzrokiem, uśmiechnął się i mnie objął.
-No no no! Miło mi Cię poznać Ola!- powiedział to ze śmiesznym naciskiem na moje imię. Chyba chciał wypowiedzieć je poprawnie- Jesteś dziewczyną Chanyeola?
Już miałam odpowiedzieć, kiedy to mój chłopak uraczył mnie kolejnym buziakiem w policzek, na co zareagowałam różowiutkim rumieńcem.
-Po co pytałem?- uśmiechnął się Suho- Czemu nic nie gadałeś, że masz taką uroczą dziewczynę, hę? A zresztą nie ważne, dzwonili twoi rodzice i…
-Tak wiem, zaraz tu będą.
-Ale i tak idziesz do mnie na dywanik. Tak łatwo nie odpuszczę Ci akcji z wczoraj - powiedział teraz zirytowany Suho.
Śmieszne były te jego huśtawki nastroju. Raz był wesolutki, a teraz patrzył na Yeola z pewną rezerwą. Zakładałam, że „mój chłopak” musiał nieźle namieszać, ale czego tu się spodziewać po chłopaku, który kocha wolność? Postanowiłam, że dam im chwilę na rozmowę i sama rozejrzę się po posiadłości. Obydwoje tylko przytaknęli na moją propozycję i zatopili się w rozmowie.
     Hmmm…. Na razie zwiedziłam tylko parter. Teraz czas na pięterko. Zaczęłam powoli wchodzić po schodach, a że salon był zaraz obok, niechętnie słuchałam urywki ich kłótni.
-Jezu, Chan! Nie rozwalaj tego na co tak ciężko pracowaliśmy!- usłyszałam głos Junmyeona.
-Już jest dobrze. Serio. I przepraszam, że to tak wyszło.
-Co? Tak szybko zmieniasz zdanie? Czyżby to było przez tą uroczą niewiastę?- zaśmiał się lider.
Niedosłyszałam co odpowiedział Chanyeol, ale może to i dobrze, bo pewnie moja twarz przybrała by teraz kolor purpury. Im dłużej czasu z nim spędzałam, to stawałam się bardziej w stosunku do niego nieśmiała. Tak bardzo schlebiało mi to, co o mnie mówił i to jak się zachowywał w stosunku do mnie, że zaczynałam mieć wrażenie, że mogłabym w tym trwać przez resztę życia. Mogłabym tak myśleć godzinami, gdybym tylko nie zauważyła centralnie przede mną, na ostatnim schodku, olbrzymiego pająka!
-CHANYEOL!!! RATUNKU!!!- zaczęłam krzyczeć.

niedziela, 29 marca 2015

4. To trochę bez sensu, nie uważasz?





   Witam was ponownie ;) z racji tego że nie ma na tym blogu ani jednego komentarza: ZACZYNAM STRAJKOWAĆ!!! Mam już dwa rozdziały gotowe, ale jeśli nie pojawią się chociażby dwa komentarze- nie wrzucę ich. ;) Mam nadzieję że to Was trochę zmotywuje, bo to z kolei motywuje mnie. To od Was zależy kiedy pojawi się 5. x'D Tak więc życzę Wam miłego czytania!




___________________________________________________________________________



 Ola pov’s 
      -Ekhm, ogh, tak,zarazcipodam…- powiedziałam szybko na jednym tchu i uciekłam do sypialni. Jeszcze nikt mnie tak nie speszył. Kto mu pozwolił paradować po moim dziewiczym mieszkaniu w samym ręczniku? Głupek- pomyślałam i uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Nie jest nadęty- wręcz przeciwnie: sympatyczny, miły... Ale mimo wszystko do tej pory nie powiedział mi, co się takiego wczoraj stało, że się spił… Ahh, potem go o to zapytam. Najlepiej walnę prosto z mostu. Nie chcę owijać w bawełnę, bo go polubiłam.
      W końcu znalazłam bokserki mojego „byłego”- Michała. Dziwny to był związek, bo w sumie kochaliśmy się, ale nie było tego czegoś, co sprawia, że człowiekowi aż chce się żyć. Nie było tej namiętności. Wracając do tematu... wzięłam jeszcze swoje stare spodnie, które były na mnie za duże i na niego pewnie też będą, ale na długość powinny być ok. 
-Łap- powiedziałam i rzuciłam mu to, co znalazłam. 
-Wow, ale te spodnie są ogromne- odpowiedział, a mi zrobiło się jakoś tak smutno. Gdyby wiedział, że kiedyś one były moje, inaczej patrzyłby na to wszystko. Wygląda na to, że gdybym nie schudła tych 30 kilogramów, patrzył by na mnie jak na potwora. 
- Kiedyś były na mnie dobre… - rzuciłam i zaczęłam smarować usmażone naleśniki nutellą. Rzadko pozwalałam sobie na takie coś, choć dzisiaj chciałam się przed nim pokazać z jak najlepszej strony.
-Przepraszam, nie chciałem- widocznie się speszył. Momentalnie posmutniał- Jak mogę Ci się odwdzięczyć za to wszystko? Zrobię co tylko chcesz.
-Chcę dwie rzeczy: żebyś mi najpierw wytłumaczył powód twojego wczorajszego spicia się, a także, jeśli to nie problem, to chciałbym poznać Was wszystkich… 


Chanyeol pov’s 
    -Chcę dwie rzeczy: żebyś mi najpierw wytłumaczył powód twojego wczorajszego spicia się, oraz, jeśli to nie problem, to chciałbym poznać Was wszystkich…- powiedziała. 
-Serio chcesz wiedzieć dlaczego? Dlatego, że wszystko to fikcja- odpowiedziałem na jej żądanie.
Może nawet powinienem być zły za to, że zapytała o to tak bezpośrednio, ale coś w jej ciekawości cholernie mnie urzekało. Ehh, głupio poczułem się z tą akcją ze spodniami. Musiało zrobić się jej przykro. Może kiedyś porozmawiam z nią o tym, bo jak na razie to ona pozwala mi się sobie wygadywać. 

-Fikcja?- zapytała.
-Tak. Czysta, najzwyklejsza fikcja. Mordercze treningi, pozowanie, sesje, wywiady... i tak mija każdy dzień. Chłopaki są jak najbardziej okey i chyba tylko dlatego jeszcze jestem w zespole, ale mimo wszystko i tak stoją po stronie wytwórni. To trochę bez sensu, nie uważasz? 

-Trochę. Zjedzmy może teraz śniadanie. 
      Naleśniki były przepyszne! Takie śniadanie mógłbym jeść codziennie. Po skończonym posiłku postanowiliśmy, że udamy się do mnie. Ja po swoje rzeczy, a ona po swoje wynagrodzenie. 
      Boże, ile te baby się ubierają!- pomyślałem po 30 minutach, od kiedy weszła do łazienki. W końcu drzwi się otworzyły i stanęła w nich anielica. Kurde, coraz bardziej zaczyna mi się podobać, a znam ją niecałą dobę. Ubrała granatową sukienkę w kratkę starego wzoru, przez co wyglądała jeszcze bardziej uroczo i niewinnie. 
-No nareszcie!- powiedziałem, złapałem ją za rękę i tak oto wyszliśmy. 
       -Powiedz mi coś o sobie Chanyeol - powiedziała Ola, gdy byliśmy już na zewnątrz. 
-Mam 26 lat. Uwielbiam muzykę i dobrą książkę. Umiem jeździć na rowerze, łyżwach, samochodem i motorem. Nie lubię, kiedy ktoś na mnie patrzy lub o mnie mówi, a ja to słyszę. Choć szczerze mówiąc, już się do tego przyzwyczaiłem. Kocham twoje naleśniki! Chcesz coś jeszcze wiedzieć?- zapytałem. 
-Jaki jesteś z charakteru? Trzy twoje wady, trzy twoje zalety. Czego się boisz? Jak wyglądasz bez makijażu? Kto jest twoim najlepszym przyjacielem? Jakie dziewczyny Ci się podobają?- zadając ostatnie pytanie, delikatnie się zarumieniła. 
-Ahh, z charakteru? Myślę, że jestem zabawny, romantyczny, naiwny, ale dojrzały. Mądry i dobry. Moimi zaletami są: poczucie humoru, urok osobisty i uśmiech. Natomiast moimi wadami są: lenistwo, nieodpowiedzialność, czego zresztą byłaś wczoraj świadkiem, oraz to, że jestem słaby, bo moim zdaniem jestem. Przywiązuję się do ludzi i im ufam, a potem oni mnie dymią jak ta lala. Boję się tego, że będę sam. A także bezradności. Bez makijażu wyglądam…. Ehh dziwnie. Rzadko pokazuję się bez choćby lekkiego podkładu. Moim najlepszym przyjacielem jest, a właściwie są, Suho, Chen i Xiumin. Co do dziewczyn… Hmmm… lubię naturalne, prawdziwe i szczere. Chciałbym, by moja dziewczyna była moją oazą, do której będę mógł wracać codziennie… Teraz twoja kolej! 
-Na co?- zapytała zdezorientowana. 
-Opowiedz mi coś o sobie i też odpowiedz na te pytania. 
-Oh, no dobrze. W lipcu skończę 19 lat. Tak jak ty uwielbiam książki i muzykę, bez której w sumie czułabym się tak jakoś pusta. Uwielbiam też oglądać filmy, ale z kimś, nie sama. Nie lubię tego co ty i dodatkowo średnio przepadam za tym, jak ktoś mnie dotyka - momentalnie puściłem jej dłoń. Nie chciałem, żeby czuła się osaczona. Ona jednak odnalazła moją dłoń i delikatnie ją chwyciła 
-Co wcale nie oznacza, że czasami tego nie potrzebuję. Kiedy czyjś dotyk jest mi niewygodny, to moje ciało się spina, wiec łatwo będzie Ci to zauważyć- wyjaśnia- Z charakteru ponoć jestem uparta, empatyczna, opiekuńcza, odpowiedzialna, niepoczytalna i nie wiem co jeszcze mogłabym wymienić. Wady to: naiwność, zbyt dobre serce oraz moja przeszłość, a zalety to na pewno gotowanie i … no w sumie mogę nazwać to „duszą artystyczną”. Pisze piosenki, wiersze, opowiadania i wszystko inne co się da. Boję się, podobnie jak ty, że zostanę kiedyś sama. A także tego, że nikogo nie pokocham. Natomiast z rzeczy przyziemnych boję się horrorów i pająków. Bez makijażu już mnie widziałeś. Mam zaledwie dwóch najlepszych przyjaciół: Olę i Krystiana, tyle że oni zostali w Polsce- zaraz, zaraz.. WHAT?- Tak, nie przesłyszałeś się. Masz do czynienie z najprawdziwszą Polką. Tutaj aktualnie znam tylko Ciebie. Co do tego, jakie lubię dziewczyny… muszę Cię zawieść, ale jednak wolę chłopców. 
-Ej no! Dobrze wiesz o co mi chodziło- powiedziałem udając oburzonego. 
-Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nikt mnie nigdy nie kochał. Zaledwie 3 lata temu byłam olbrzymem. To dlatego te spodnie były takie wielkie. Nikt nawet nie próbował mnie poznać, bo byłam za gruba. Mimo wszystko, wierzyłam wtedy, że ktoś mnie pokocha. I to chyba był jedyny warunek mojego wymarzonego chłopaka. 
Mocno ją przytuliłem. Czułem, że tego potrzebowała i byłem prawie pewny, że jestem pierwszą osobą, której o tym szczerze powiedziała.

niedziela, 22 marca 2015

3. Wczoraj nieźle zaszalałeś

 cześć ;) już 3 rozdział a ani jednego komentarza? ;o dajcie znać że chociaż żyjecie, no! :D
a oto link do mojego drugiego bloga: http://careless-shoot-anonymous.blogspot.com/ 



Chanyeol pov’s 

     -Dajcie mi wszyscy święty spokój! - opuściłem dom i postanowiłem udać się do pobliskiego klubu. Miałem tak cholerną ochotę się spić, że nawet nie obchodziły mnie tego skutki. Kolejny raz wracać zarzygany do domu? Dla mnie w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Chciałem po prostu uciec. Uciec od tego całego syfu. Kiedyś myślałem, że śpiewając i rapując będę szczęśliwy. Jednak można by powiedzieć, że kosztem swojego szczęścia, robię to, co kiedyś uważałem za miłe.
      Do klubu wszedłem jak robot i automatycznie dosiadłem się do baru. Ludzie z lokalu już mnie dobrze znali. Przed debiutem ze stresu często tu przychodziłem i się upijałem. Zamówiłem sobie setkę. Z setki zrobiło się dwie i tak leciałem do przodu. W końcu świadomość zaczęła mi się powoli ulatniać. Pamiętam tylko jak ktoś postawił mnie do pionu i gdzieś mnie zaprowadził. Potem film mi się urwał.
       -Ughmmmm… moja głowa - jęknąłem. 
-Nic dziwnego, że boli - usłyszałem czyjś głos - Wczoraj nieźle… zaszalałeś. 
Odwróciłam głowę w stronę jego źródła i moim oczom ukazała się nieznana mi dziewczyna. 
-Jesteś może głodny? - zapytała, a ja mimowolnie potaknąłem - Zaraz zrobię naleśniki. 
Chyba zauważyła moje zdziwienie, bo po chwili zapytała: 
-Oh, widzę, że jesteś trochę zdezorientowany. Wczoraj znalazłam Cię przez przypadek w klubie i byłeś cały zalany w trupa. Barman zapytał się mnie czy Cię znam, i powiedział że jeśli nie, to będzie musiał zadzwonić na policję, żeby zabrali Cię na izbę wytrzeźwień. Dlatego właśnie zabrałam Cię stamtąd. Twój stan był beznadziejny. Pierwsze co zrobiłeś po wejściu do mojego mieszkania, to zwymiotowałeś. Potem miałeś w cholerę wysoką gorączkę, więc podałam Ci coś na jej spadek i przez noc robiłam Ci okłady. Teraz prawdopodobnie masz niewyobrażalnego kaca, a ja dalej nie wiem jak masz na imię - uhh, widać, że przeze mnie tą noc spędziła bardzo ciekawie i to wcale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, lecz mimo to uśmiechała się. 
-Jestem Park, Chanyeol. A ty? -zapytałem. 
-Ola Gaweł - znowu się uśmiechnęła. Nie wiem co miała w sobie ta dziewczyna, ale czułem, że z nią rozmowa nie byłaby nudna. Że mógłbym jej zaufać- Chciałbyś może wziąć prysznic? 
-Właściwie to powinienem chyba wrócić do siebie… ale nie chcę tam wracać. 
-Wiesz, dopiero wczoraj tutaj przyjechałam, ale jeśli chcesz, to możesz tu chwile pomieszkać. Mam tylko jedną obawę: co jeśli jesteś jakimś seryjnym mordercą, gwałcicielem, pedofilem lub złodziejem?- zapytała, głośno się śmiejąc. 
-Hmmmm.. to może ja jednak wezmę ten prysznic - uśmiechnąłem się przebiegle - I nie. Nie jestem seryjnym mordercą, pedofilem, gwałcicielem czy czymś tam jeszcze. Możliwe, że nie skojarzysz tego zespołu, ale śpiewam w EXO. 
-Wiem- odpowiada krótko- Jestem wasza fanką. 
Ta dziewczyna zaczyna mnie zaskakiwać. Nie kryłem zdziwienia: 
-Wow, większość pewnie rzuciłaby się na mnie i wrzeszcząc prosiła o autograf. 
-Ahhh, nie jestem większością- i znowu ten uśmiech- Jesteś na kacu, i zapewne głowa Ci pęka. Wyobraź sobie, co by było, gdybym jeszcze krzyczała i sępiła autografy? Łazienka jest po lewej. Ja idę robić nam śniadanie. 
Całe moje ubrania śmierdziały alkoholem. W sumie to mogłem się jej zapytać, czy miała by coś na przebranie, a ja zrobiłbym małe pranie. Oj tam, później się zapytam. Rozebrałem się, wszedłem pod prysznic i puściłem wodę. Dawno nie czułem się tak wolny. Gdybym wczoraj nie wyszedł, teraz pewnie musiałbym ćwiczyć układy taneczne do nowego teledysku. Nagle moje myślenie zmieniło tor na osobę, która w sumie uratowała mi dupsko. Była niezwykła, to prawda. Tylko jak ja się jej odwdzięczę? Mówiła, że jest naszą fanką… To chyba logiczne, że chciałaby poznać wszystkich członków EXO. Gdyby tylko wiedziała, że nic nie jest takie kolorowe jak się wydaje… No ale jak tak bardzo będzie chciała, to zrobię wszystko. Nie chcę, żeby ta znajomość się skończyła. Jest to chyba pierwsza osoba, która jest tak szczera i prawdziwa. I na dodatek będzie płaciła za mnie rachunki wielkości góry lodowej, jeżeli będę się tak długo mył. Wyszedłem szybko i owinąłem się ręcznikiem. Teraz czas na pranie. Znalazłem jakiś proszek i zacząłem dobitnie przepierać swoje ubrania… 
-O kurwa. 
Właśnie zdałem sobie sprawę, że nawet nie zapytałem się jej o jakieś czyste rzeczy. Powoli otworzyłem drzwi i podreptałem w stronę, z której dochodził jej głos. Śpiewała jakąś piosenkę. Na pewno nie naszą. W ogóle na pewno nie koreańską. Nie potrafiłem wyłapać słów, więc to pewnie w jej ojczystym języku. Podobała mi się. Ciekawe o czym była? 
-Ola? Moglabyś pożyczyć mi jakieś ubrania? - odwróciła się w moją stronę i się zarumieniła. 
-Ekhm, ogh, tak, zarazcipodam…- wysapała. No dobra, może nie wysapała, ale sposób w jaki to powiedziała był przeuroczy i przezabawny -Popilnuj tylko naleśników- pospiesznie dodała i już zniknęła w pokoju, w którym spałem. Chyba ją trochę speszyłem tym, że byłem w samym ręczniku. No cóż… jeśli nie załatwię sobie ciuchów, będzie musiała się do tego przyzwyczaić.

piątek, 13 marca 2015

2. Nie chcę już tego wszystkiego..

     Jak obiecałam rozdziały będę wrzucać co weekend XD nie chorujcie, bądźcie zdrowi, bo potem w cholerę zaległości i mało czasu na pisanie ;c Mam nadzieję, że przynajmniej rozdział się Wam spodoba! ;))
a oto mój drugie blog, na którym  posty wrzucam z taką samą częstotliwością ;) http://careless-shoot-anonymous.blogspot.com/ jakby Wam się spodobało to zapraszam do czytania! 

 

     Sam klub w sobie był ogromny i nowocześnie wyposażony. Dobrze się w nim czułam. Nie umknęło mojej uwadze, że na moim ciele jest uwieszone wiele wzroków. Przyzwyczaiłam się do tego, że gdy jestem pomalowana i ubrana w obcisłe sukienki, to nie mogę się odpędzić od adoratorów. Plus - europejska uroda wzbudzała zainteresowanie. 
    Czas mi szybko mijał: bawiłam się, tańczyłam i nie zwracałam uwagi na złośliwe spojrzenia lasek, których faceci woleli tańczyć ze mną. 
   Powoli tłum w klubie zaczął się przerzedzać, a ja podeszłam do baru, by poprosić o wode. Kiedy płaciłam, kątem oka zauważyłam, że przy barze siedzi ktoś jeszcze. Chłopaka najwidoczniej spił się jak cztery stodoły po żniwach. Podeszłam do niego bliżej, żeby mu się lepiej przyjrzeć. Nie oceniałam go z góry, ale było mi go szkoda.
-Ej, wszystko ok?- zapytałam.
-Nie chcę już tego wszystkiego..- odpowiedział.
Dopiero teraz miałam okazję spojrzeć mu w oczy… Płakał, a one same były oazą smutku. Chciałam o coś jeszcze zapytać, ale uniemożliwił mi to barman:
-On jest z Tobą? Jak nie, to będę musiał zadzwonić po policję, żeby go zabrali do izby wytrzeźwień…
- Tak, już go zabieram - wypaliłam bez zastanowienia.
Nie mogłam przecież zostawić tutaj osoby, która jest w takim stanie. Nie żeby chodziło mi o upojenie alkoholowe. Bardziej przejęłam się powodem, dlaczego tak się spił. Z doświadczenia wiedziałam, że takimi osobami trzeba się zająć, a nie zostawiać samych sobie. 

    Wzięłam go pod rękę i wyprowadziłam z klubu. Po 10 metrach zostałam zmuszona do ściągnięcia szpilek. Trudno było kogoś prowadzić i jednocześnie uważać, żeby nie połamać sobie nóg.
- Ja nie chcę już kurwa tego wszystkiego - wymamrotał.
Kogoś mi przypominał, tylko nie byłam pewna kogo. Postanowiłam, że kiedy dojdziemy do mojego mieszkania, to przyjrzę mu się z bliska. Nie żeby teraz nie był wystarczająco blisko, jednak światło latarni nie było wystarczająco dobre, by zrobić rozpoznanie.

    Chłopak cały czas się zataczał, a kiedy byliśmy już pod moimi drzwiami, upadł na kolana i znowu się rozpłakał. Teraz nie miałam czasu na pocieszanie, musiałam go najpierw wprowadzić do środka. Znowu go złapałam i podniosłam na nogi. Pijanych ludzi strasznie opornie się prowadzi. Gdy przekroczyliśmy próg, pierwsze co zrobiłam to zaprowadziłam go do łazienki. Coś czułam, że inaczej musiałabym sprzątać cały przedpokój. Tak jak myślałam: od razu rzucił się do muszli i zwrócił wszystko zanim zdążyłam się zorientować. Wzięłam szybko jakieś chusteczki i wytarłam mu buzię.
-Przepłucz sobie twarz, poczujesz się lepiej - powiedziałam, a on wykonał moje zalecenie.
Wyglądał naprawdę żałośnie. Pomogłam mu wstać i zabrałam go do swojej sypialni. Zapowiadało się na to, że dzisiejszej nocy nie zmrużę oka. Będę musiał go pilnować i się nim zaopiekować. Między innymi z takich powodów czułam się często naiwna. Zawsze robiłam coś dla ludzi, a potem miałam cichą nadzieję, że oni też kiedyś zrobią coś takiego dla mnie. Niestety, zazwyczaj się przeliczałam. 

   Ściągnęłam mu kurtkę i kazałam położyć się na łóżku. Zastanawiałam się, czy mogę go dotknąć…
W końcu się przemogłam i dotknęłam jego czoła. Był cały rozpalony. Szybko pobiegłam do kuchni po jakieś leki na spadek gorączki. Po chwili już leciałam po szklankę wody i paracetamol. No to nieźle się załatwił....

sobota, 7 marca 2015

1. Pierwszy dzień

      To tak z rana... Tak bo dla mnie 11 w sobotę to jeszcze rano :D wrzucam Wam obiecany 1 rozdział. Miłego czytania! ;))






      -O tak! Mój pierwszy dzień w Seulu. - wykrzyknęłam, gdy kobieta od wynajmu mieszkań zamknęła za sobą drzwi.
Miałam częsty nawyk myślenia na głos, co czasami kończyło się wieloma pytającymi spojrzeniami w moją stronę. Cały czas myślałam o tym, jak tu będzie wyglądać moje życie. Czy ludzi będą myśleli o mnie, jak o szalonej, tak jak to było w Polsce? Tam mieli mnie za niepoczytalną. Nie moja wina, że kiedy widzi się bańkę mydlaną, to logicznym następstwem jest gonienie jej, aż się ją złapie. Tak samo jest z marzeniami. Lubiłam tą bajkę, która w tytule miała moje imię. Tak więc postanowiłam pokazać się miastu z nowej strony. „Wariatkę” zostawię tylko dla przyjaciół, jeżeli jakichkolwiek tutaj znajdę. 
     Podeszłam do pudła, które leżało elegancko przy oknie i zaczęłam szukać idealnej sukienki do klubu na dzisiejszy wieczór. Całe poszukiwania nie zajęły mi długo, choć może spowodował to fakt, że wywaliłam wszystkie rzeczy z tego pieprzonego pudła.
„Trzeba to posprzątać”- pomyślałam. Tak na dobrą sprawę była dopiero 12, więc miałam jeszcze dużo czasu. Wyciągnęłam telefon i puściłam „Apocalyptica - Not Strong Enough”. Z muzyką zawsze lepiej mi się pracowało, jako że właśnie postanowiłam rozpakować wszystkie swoje rzeczy.

 And it's killing me when you're away
I wanna leave and I wanna stay
I'm so confused, so hard to choose
Between the pleasure and the pain
And I know it's wrong and I know it's right
Even if I try to win the fight
My heart will overrule my mind
And I'm not strong enough to stay away
        Podśpiewywać także lubiłam, więc oby moi nowi sąsiedzi nie mieli do mnie żalu, że od czasu do czasu usłyszą jakąś zagraniczną piosenkę. Po jakiejś godzinie poczułam, że zgłodniałam, jednak obiady jadałam dopiero o 14. Wzięłam więc butelkę czystej wody i pociągnęłam z gwinta, jakby to był alkohol. Po pierwsze - nigdy nie piłam alkoholu, po drugie - gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego woda, a nie coś do jedzenia, to miałam manie na punkcie swojej wagi. Od dziecka byłam dość „puszysta”. Ehh, do tej pory wstydzę się tego cholernie mocno. W trzeciej klasie gimnazjum gdy zaczęłam słuchać mojego ulubionego zespołu EXO, i gdy dołączyło się do tego ogólne zainteresowanie Koreą Południową, postanowiłam stać się „piękna”. W moim mniemaniu było to stać się chudą. Piłam tylko samą wodę. Głodziłam się, a gdy tylko coś zjadłam - od razu zwracałam. Prawdopodobnie wpadłabym po uszy w anoreksje, gdyby nie mój przyjaciel. Krystian dość szybko zorientował się, że coś jest nie tak, i zajął się mną. Wpajanie mi na nowo zasad zdrowego żywienia zajęło mu ponad dwa miesiące, ale opłacało się. Od tamtej pory kontrolował każdy mój posiłek, a gdy byłam już na lotnisku, czekając ze mną na mój lot poprosił mnie, bym mu obiecała, że w Korei będę o siebie dbać i że będę jeść normalnie. Nie chciałam żeby się martwił, wiec dałam mu słowo, a Harcerze słowa nie łamią… 
       Kiedy skończyłam się rozpakowywać i w miedzy czasie zjeść obiad oraz podwieczorek, była już 19. Postanowiłam wziąć długi prysznic i w końcu zacząć się przygotowywać do wyjścia. Na całe szczęście perfekcyjnie znałam koreański, choć dopiero teraz miałam okazję użyć go w praktyce. 
       Po dwu-godzinnym przygotowywaniu swojej osobistości, nadszedł czas na wyjście. Zamknęłam drzwi na klucz i udałam się do klubu, który wcześniej znalazłam w internecie. Był niecałe 10 minut drogi stąd, więc podsumowując: mieszkałam w idealnej lokalizacji. Czułam się z siebie dumna…

piątek, 6 marca 2015

Prolog

No to ten, w końcu zaczynam... ;) Jutro wrzucę jeszcze pierwszy rozdział tak na miły początek a następne będę już wrzucać co tydzień ;) Miłego czytania!




Rzeszów, 5 listopada 2014r
Drogi Boże!
Czuję się beznadziejnie. Codziennie rano budzę się i chcę umrzeć. Nic mnie już nie cieszy. Mam dość. Jedyne, co mi towarzyszy, to obrzydzenie do samej siebie.
Zabierz mnie stąd. Zabierz mnie do siebie. Tak bardzo chcę być szczupła i piękna…
Wierzę, że kiedyś taka będę.
Nie zostawiaj mnie, Boże. Nigdy.
 Twoja Ola


Rzeszów, 11 marca 2015r
 Drogi Boże!
 Jest już lepiej. O wiele lepiej. Dałeś mi siłę, dałeś mi ich*.
Najlepszych z najlepszych. Wzorców, do których chcę dążyć.
Już kolejny raz słucham EXO, które napędza mnie nową energią do życia.
Ćwiczę już od tygodnia, ale jeszcze nie widzę efektów. Mimo to cieszę się, bo już wiem, że dam sobie radę. Czuwaj cały czas nade mną Boże.
Dobranoc. 
Twoja Ola 


Rzeszów, 2 lipca 2018 r 
Drogi Boże!
Tak! Udało się! Jestem już piękna.
Szczerze mówiąc, ta moja przemiana trochę się skomplikowała. Przesadziłam, ale warto było dla takiego efektu. Teraz jest już dobrze, a twoje anioły czuwają nade mną w postaci Oli i Krystiana.
Już jutro lecę do Seulu. Wszystko jest zarezerwowane i zapięte na ostatni guzik.
Dziękuję Ci Boże za moich przyjaciół… i za nich*.
Bądź zawsze przy nich, szczególnie wtedy, kiedy ja nie będę mogła. 
Twoja szczęśliwa Ola





*mowa jest tu o naszej wspaniałej 12-stce <3

środa, 4 marca 2015

BOHATEROWIE!

Hej ;)
Przepraszam za spóźnienie, ale po antybiotykach czuję się jakaś taka nie trzeźwa. Wrzucam dzisiaj obiecanych bohaterów i z góry uprzedzam, że w tej historii, całe EXO liczy starych 12-stu członków. :D Jeśli mi się uda, to już jutro pojawi się prolog, bo tak czy siak, pierwszy rozdział jest już gotowy :D



    Ola- główna bohaterka. Ma 19 lat i pochodzi z Polski. Resztę
o niej samej dowiecie się wkrótce.





Chanyeol- główny bohater. Ma 26 lat.
Przystojny
i nieco roztrzepany członek zespołu EXO.



           
Suho- przyjaciel Chanyeola. Ma 27 lat. Lider EXO-K.
             Najdojrzalszy z całego zespołu.



     
Chen- przyjaciel Chanyeola. Ma 26 lat. Zboczony
i wiecznie uśmiechnięty. Mimo to zawsze służy dobrą radą.



                 
Xiumin- przyjaciel Chanyeola. Ma 28 lat. Interesuje się medycyną.
               Już nie długo się dowie, że uwielbia polskie jedzenie.



       
Sehun- najmłodszy członek zespołu EXO. Ma 24 lata.
                             W kolejnych rozdziałach jego i Olę połączy dziwna więź zwana przyjaźnią.





       D.O.- członek zespołu EXO. Ma 25 lat.Uwielbia pająki i dobrą kuchnię.


       
Kai- członek zespołu EXO. Ma 24 lata. Wirtuoz tańca, który lubi próbować nowych rzeczy.





    Tao- członek zespołu EXO. Ma 25 lat. Kiedy jest sam, uwielbia słuchać disco polo, choć tylko on nie wie, że jest to polska muzyka i że inni członkowie znają jego fetysz.



      
Baekhyun- członek zespołu EXO. Ma 26 lat.



   
Lay- członek zespołu EXO. Ma 27 lat.



        
Kris- lider EXO-M. Ma 28 lat.



     
 Luhan- członek zespołu EXO. Ma 28 lat.































poniedziałek, 2 marca 2015

Hej!

Witam, hej, elo, cześć! ;)
Jest to mój już drugi dziewiczy blog związany z EXO :D
Tym razem będzie to coś dłuższego,  a głównymi bohaterami będzie Chanyeol i pewna... dziewczyna. Jutro prawdopodobnie dodam bohaterów, więc dzisiaj oprócz zapowiedzi, chciałabym jeszcze Wam przedstawić osobę, która będzie mi pomagała w tym przedsięwzięciu i betowała rozdziały- Klaudię.





         Hejka, jak już Ola zdążyła mnie przedstawić, nazywam sie Klaudia i będę betować rozdziały, co z pewnością autorce się przyda XD A co do opowiadania, powiem krótko - już zaczęłam poprawiać pierwsze rozdziały i naprawdę zaczyna się ciekawie - ale nie będę wam spoilerować :D myślę, że to opowiadanie przypadnie wam do gustu ;) już nie przedłużam, zapraszam do czytania i do komentowania - to naprawdę motywuje ;)