a oto link do mojego drugiego bloga: http://careless-shoot-anonymous.blogspot.com/
Chanyeol pov’s
-Dajcie mi wszyscy święty spokój! - opuściłem dom i postanowiłem udać się do pobliskiego klubu. Miałem tak cholerną ochotę się spić, że nawet nie obchodziły mnie tego skutki. Kolejny raz wracać zarzygany do domu? Dla mnie w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Chciałem po prostu uciec. Uciec od tego całego syfu. Kiedyś myślałem, że śpiewając i rapując będę szczęśliwy. Jednak można by powiedzieć, że kosztem swojego szczęścia, robię to, co kiedyś uważałem za miłe.Do klubu wszedłem jak robot i automatycznie dosiadłem się do baru. Ludzie z lokalu już mnie dobrze znali. Przed debiutem ze stresu często tu przychodziłem i się upijałem. Zamówiłem sobie setkę. Z setki zrobiło się dwie i tak leciałem do przodu. W końcu świadomość zaczęła mi się powoli ulatniać. Pamiętam tylko jak ktoś postawił mnie do pionu i gdzieś mnie zaprowadził. Potem film mi się urwał.
-Ughmmmm… moja głowa - jęknąłem.
-Nic dziwnego, że boli - usłyszałem czyjś głos - Wczoraj nieźle… zaszalałeś.
Odwróciłam głowę w stronę jego źródła i moim oczom ukazała się nieznana mi dziewczyna.
-Jesteś może głodny? - zapytała, a ja mimowolnie potaknąłem - Zaraz zrobię naleśniki.
Chyba zauważyła moje zdziwienie, bo po chwili zapytała:
-Oh, widzę, że jesteś trochę zdezorientowany. Wczoraj znalazłam Cię przez przypadek w klubie i byłeś cały zalany w trupa. Barman zapytał się mnie czy Cię znam, i powiedział że jeśli nie, to będzie musiał zadzwonić na policję, żeby zabrali Cię na izbę wytrzeźwień. Dlatego właśnie zabrałam Cię stamtąd. Twój stan był beznadziejny. Pierwsze co zrobiłeś po wejściu do mojego mieszkania, to zwymiotowałeś. Potem miałeś w cholerę wysoką gorączkę, więc podałam Ci coś na jej spadek i przez noc robiłam Ci okłady. Teraz prawdopodobnie masz niewyobrażalnego kaca, a ja dalej nie wiem jak masz na imię - uhh, widać, że przeze mnie tą noc spędziła bardzo ciekawie i to wcale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, lecz mimo to uśmiechała się.
-Jestem Park, Chanyeol. A ty? -zapytałem.
-Ola Gaweł - znowu się uśmiechnęła. Nie wiem co miała w sobie ta dziewczyna, ale czułem, że z nią rozmowa nie byłaby nudna. Że mógłbym jej zaufać- Chciałbyś może wziąć prysznic?
-Właściwie to powinienem chyba wrócić do siebie… ale nie chcę tam wracać.
-Wiesz, dopiero wczoraj tutaj przyjechałam, ale jeśli chcesz, to możesz tu chwile pomieszkać. Mam tylko jedną obawę: co jeśli jesteś jakimś seryjnym mordercą, gwałcicielem, pedofilem lub złodziejem?- zapytała, głośno się śmiejąc.
-Hmmmm.. to może ja jednak wezmę ten prysznic - uśmiechnąłem się przebiegle - I nie. Nie jestem seryjnym mordercą, pedofilem, gwałcicielem czy czymś tam jeszcze. Możliwe, że nie skojarzysz tego zespołu, ale śpiewam w EXO.
-Wiem- odpowiada krótko- Jestem wasza fanką.
Ta dziewczyna zaczyna mnie zaskakiwać. Nie kryłem zdziwienia:
-Wow, większość pewnie rzuciłaby się na mnie i wrzeszcząc prosiła o autograf.
-Ahhh, nie jestem większością- i znowu ten uśmiech- Jesteś na kacu, i zapewne głowa Ci pęka. Wyobraź sobie, co by było, gdybym jeszcze krzyczała i sępiła autografy? Łazienka jest po lewej. Ja idę robić nam śniadanie.
Całe moje ubrania śmierdziały alkoholem. W sumie to mogłem się jej zapytać, czy miała by coś na przebranie, a ja zrobiłbym małe pranie. Oj tam, później się zapytam. Rozebrałem się, wszedłem pod prysznic i puściłem wodę. Dawno nie czułem się tak wolny. Gdybym wczoraj nie wyszedł, teraz pewnie musiałbym ćwiczyć układy taneczne do nowego teledysku. Nagle moje myślenie zmieniło tor na osobę, która w sumie uratowała mi dupsko. Była niezwykła, to prawda. Tylko jak ja się jej odwdzięczę? Mówiła, że jest naszą fanką… To chyba logiczne, że chciałaby poznać wszystkich członków EXO. Gdyby tylko wiedziała, że nic nie jest takie kolorowe jak się wydaje… No ale jak tak bardzo będzie chciała, to zrobię wszystko. Nie chcę, żeby ta znajomość się skończyła. Jest to chyba pierwsza osoba, która jest tak szczera i prawdziwa. I na dodatek będzie płaciła za mnie rachunki wielkości góry lodowej, jeżeli będę się tak długo mył. Wyszedłem szybko i owinąłem się ręcznikiem. Teraz czas na pranie. Znalazłem jakiś proszek i zacząłem dobitnie przepierać swoje ubrania…
-O kurwa.
Właśnie zdałem sobie sprawę, że nawet nie zapytałem się jej o jakieś czyste rzeczy. Powoli otworzyłem drzwi i podreptałem w stronę, z której dochodził jej głos. Śpiewała jakąś piosenkę. Na pewno nie naszą. W ogóle na pewno nie koreańską. Nie potrafiłem wyłapać słów, więc to pewnie w jej ojczystym języku. Podobała mi się. Ciekawe o czym była?
-Ola? Moglabyś pożyczyć mi jakieś ubrania? - odwróciła się w moją stronę i się zarumieniła.
-Ekhm, ogh, tak, zarazcipodam…- wysapała. No dobra, może nie wysapała, ale sposób w jaki to powiedziała był przeuroczy i przezabawny -Popilnuj tylko naleśników- pospiesznie dodała i już zniknęła w pokoju, w którym spałem. Chyba ją trochę speszyłem tym, że byłem w samym ręczniku. No cóż… jeśli nie załatwię sobie ciuchów, będzie musiała się do tego przyzwyczaić.

Hah, Chanyeol... XD rozwaliłeś mnie XD jak możesz tak straszyć dziewczynę paradując po domu w ręczniku?! Wstydź się! XD
OdpowiedzUsuń